niedziela, 23 czerwca 2013

PROLOG



 PROLOG

Niebo zasnuło się ołowianymi chmurami, które zwiastowały paskudny deszcz.  Już od tygodnia pogoda dawała się wszystkim we znaki. Jakby na pamiątkę tamtych wydarzeń sprzed roku, cały świat zdawał się pogrążony w rozpaczy i żałobie. Przyjaciele i rodzimy zmarłych zgromadziły się na błoniach Hogwartu, aby uczcić tamtą pamiętną noc.

Stała naprzeciw lustra, wpatrując się w swoje odbicie. Nie mogła uwierzyć, że minął już rok. Nie mogła uwierzyć, że Czarny Pan naprawdę zginął, mimo że był dużo lepiej zabezpieczony niż ona. Tak, nie tylko On bał się śmierci. Jednak w jej uniknięciu nie pomogło mu te siedem horkruksów. Wiedziała o nich, mimo że Czarny Pan był pewny ,że nikt nie odkrył jego tajemnicy. Ona ją poznała i też postanowiła stworzyć horkruksa. Nie sądziła, że tak szybko uratuje jej życie.  Kiedy Molly Weasley uderzyła ją Morderczym Zaklęciem, wszyscy sądzili, że to jej koniec. Jednak się pomylili.  Bellatrix Lestrange nie zginęła. Przez parę miesięcy wiodła parszywe pół-życie, ale szybko się zregenerowała. Być może jej powrót do świata żywych przyspieszył fakt, że swą duszę rozdzieliła jedynie na dwie części.  Przez ten okres, zdążyła jednak zrozumieć złość i gorycz Czarnego Pana, który w tej postaci spędził lata, ona ledwo wytrzymała te  miesiące.

Mimo wszystko żyła. Jednak jej życie straciło sens. Czarny Pan nie żył, śmierciożercy byli ciągle ścigani. Gdyby pokazała się publicznie, niewątpliwie natychmiast wylądowałaby w Azkabanie.

Odwróciła się od lustra i usiadła w fotelu przy kominku. Jej spojrzenie padło na książkę leżącą na gzymsie kominka. Była to niedawno wydana biografia Harry’ego Pottera. Będąc naprawdę znudzona ukrywaniem się i koniecznością życia w zamknięciu i samotności, zdobyła egzemplarz i przeczytała. Nie poruszyły jej jednak losy i czyny wielkiego Pottera. Nie, ale jednak coś, a raczej ktoś przykuł jej uwagę… Chodziło o Hermionę Granger, którą miała przyjemność kiedyś torturować. Brudna szlama, a jednak zdawała się w jakiś sposób interesująca…. Bellatrix, chcąc nie chcąc, zaczęła dostrzegać podobieństwa między nimi. Obie były nie tylko zdolne i piękne. Każda z nich żyła w cudzym cieniu – Granger bladła w blasku Harry’ego Pottera, a czyny Belli, nie znaczyły nic przy działaniach Czarnego Pana. Obie, choć nikt tego nie zauważał zrobiły więcej, niż mogłoby się wydawać. Co prawda czyny Bellatrix, powodem do chwały nie były, ale byle kto nie byłby w stanie ich dokonać. W książce o Hermionie, młodym Weasley’u i całej tej bandzie Pottera nie było wiele. Chociaż oczywiście  związku chłopaka z Ginny Weasley poświęcono cały rozdział. Głównie jednak skupiono się na wspaniałych czynach, wspaniałego Harry’ego Pottera.

Bellatrix wstała, wzięła książkę do ręki i otworzyła we wcześniej zaznaczonym miejscu. Ze strony spoglądała na nią uśmiechnięta dziewczyna z burzą włosów na głowie. A może… nie, to głupota…. Odrzuciła książkę, która nieszczęśliwie wpadła do kominka i zaczęła się palić. Bellatrix niczego nie zauważywszy, ubrała ciemną pelerynę, narzuciła kaptur na głowę i wyszła w ulewną noc.

Może jednak warto byłoby poznać lepiej tę dziewczynę?  Tak, tylko z ciekawości… Nie chce mieć przecież kontaktów z brudną krwią…

Przeczytałeś? Zostaw komentarz!!! 

4 komentarze:

  1. Strasznie mi się podoba ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy wstęp. Zaczęłaś z wysokiej półki i oby następne rozdziały były tak samo wciągające. Trzymam kciuki i śledzę na bieżąco... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :). Tez mam nadzieję, że następne rozdziały wyjdą nie gorzej niż ten. :)

      Usuń
  3. Nie spodziewałam się takiego wstępu. Bardzo dobry. Liczę na ciąg dalszy:D

    OdpowiedzUsuń